Dlaczego czasem lepiej odpuścić czyszczenie?

Od wczoraj borykamy się z klientem który zlecił nam czyszczenie płyt tarasowych betonowych obrzeży, tartanu oraz betonu lanego….. i odpuściliśmy dokończenie bo się czasem nie da….

Zawsze wszyscy narzekamy na wykonawców ale czasem warto się zastanowić, że może ktoś ma rację a wymagania po uszkodzeniach są nierealne…. no i cóż jesteśmy w plecy 600 zł kosztów… ale wolimy odpuścić…. ale od początku.

Klient zlecił czyszczenie płyt tarasowych przed domem z ich impregnacją… ale po przyjeździe okazało się że chciały jeszcze obrzeża, tartan i beton doczyścić…

Zawsze jesteśmy chętni do czyszczenia i pomocy przy usunięciu uszkodzeń bo zabrudzenia powstałe z podlewania betonu zazielenioną wodą to nie zabrudzenia.. to uszkodzenie betonu a nie jego zabrudzenie co osoby postronne często mylą. Tak samo jest z myciem i doczyszczaniem to dwie zupełnie inne roboty i inaczej kosztują.

Sytuacja wyglądała tak, klient w ramach oszczędności co rozsądne wykopał sobie studnię ale ze studni woda, której przez ponad rok używał do podlewania byłą zazieleniona i uszkodziła płytki. Na płytkach pojawił się rdzawy nalot.

Oczywiście zamiast za wczasu zareagować pozwolił takiemu stanowi rzeczy trwać ponad rok!

Z szarych obrzeżą stały się rdzawe…. no i tu wpadł na pomysł udania się do sklepu i kupienia środka do poradzenia sobie z problemem no i kupił środek do wykwitów czyli +- 10% kwas solny i przetrawił sobie wierzchnią stronę betonowych obrzeży i uznał że wyczyścił, ale wtedy poszedł po rozum do głowy i zadzwonił do nas. Po jednym odwołaniu przez niego i po jednym naszym przesunięciu wizyty udało się pojawić na obiekcie.

Celem wyjaśnienia:

Kwasy trawią cement i go rozpuszczają a nie czyszczą. To że efekt jest zadowalający to nie oznacza że tak się powinno robić. Po przetrawieniu powierzchnia otwiera się i chłonie brud bez umiarkowania! Nie wspominając o często pojawiającym się problemie wypalonej trawy…..

Ale cóż klient na początku się chwalił,

  • że ma profesjonalną myjkę,
  • że sam kupił specyfik i sam potrafi wszystko…..

ale jakoś nie do końca zrozumiał że po doczyszczaniu czyli de-facto przetrawieniu betonu trzeba o niezwłocznie zaimpregnować. Inaczej otwarty beton jest jak gąbka chłonąca brud….

A to po co u licha wzywa firmę?

Gdy rozmowa zeszła na możliwość uszkodzenia trawy przy skorzystaniu z tak silnych substancji nie chciał wziąć za to odpowiedzialności tylko jak uszkodzicie to naprawiacie/wymieniacie! Na to to nikt normalny się nie zgodzi bo to jest właśnie chamstwo klienta. Jak przychodzi ktoś kto się zna i tłumaczy to trzeba słuchać a nie googlować w necie.

Sprawa skończyła się tak że za darmo wyczyściliśmy:

  • 50m2 tartanu
  • 50m2 betonu
  • 100 m2 płyt tarasowych przed domem

i gówno klient zapłacił bo mamy zrobić wszystko…. Okradł nas z naszego czasu pracy i doświadczenia…

Czasem klienci powinni zrozumieć, że jak coś popsują, potem sami próbują naprawić to są tego konsekwencje!

Smutny koniec historii bo skończy się tak że po 2 tygodniach jesieni niezaimpregnowane płyty będę wyglądały jak po marszu wojska z brudnymi butami po posadzce w pałacu prezydenckim i nie będzie tego łatwo doczyścić ale jak ktoś się decyduje na płyty gresowe na dworze przy polskich wahaniach pogody przy lesie i z dużą ilością trawy, krzewów i drzew naokoło to powinien przygotować się do regularnego czyszczenia….